REKLAMA

Artykuł

Otrzymaliśmy informacje pisemną, tak więc w całości, wraz z komenatrzem bulikujemy ją:

 

"W odpowiedzi na Pana e-mail z 14.04.2016r. odnośnie treści orzeczenia w sprawie Pana Jacka Lipińskiego – Burmistrza Aleksandrowa Łódzkiego w załączeniu przesyłam odpowiedź Przewodniczącej Regionalnej Komisji Orzekającej w sprawach o naruszenie dyscypliny finansów publicznych przy Regionalnej Izbie Obrachunkowej w Łodzi w przedmiotowej sprawie. Jednocześnie informuję, iż wydane orzeczenie w sprawie pana Jacka Lipińskiego jest nieprawomocne i każdej ze stron postępowania przysługuje prawo wniesienia odwołania od powyższego orzeczenia w terminie 14 dni od jego otrzymania.

 

Sylwia Śpiewak – obsługa RKO"

 

Artykuł

Z każdym rokiem lojalność kosztuje co raz więcej.

Urzedniku, jak Twoją lojalność opłacił burmistrz?*

To był kolejny świetny rok naszych urzędników.

Burmistrz Jacek Lipiński, na mój wniosek, podzielił się informacją o sumie nagród przyznanym w 2015 roku za szczególne osiągnięcia w pracy, osobom zatrudnionym w Urzędzie Miejskim w Aleksandrowie Łódzkim.

O ile kwota za 2014 była już trudna do wytłumaczenia, to w ostatnim roku Burmistrz docenił swoich pracowników jeszcze dwa razy bardziej! Oto podsumowanie wypłaconych nagród w ostatnich latach:

 10.639 zł w 2012 roku,

 37.431 zł w 2013 roku;

120.048 zł w 2014 roku.

269.994 zł w 2015 roku

Ponad dwukrotny wzrost rok do roku i siedmiokrotny wzrost w ciągu dwóch lat!! Wszystkim mieszkańcom i właścicielom firm szczerze życzę takich wzrostów budżetu premiowego i otrzymywanych premii.

Zwracam uwagę, że Burmistrz Jacek Lipiński otwarcie komunikuje nagrody przyznawane za osiągnięcia sportowe, czy pracę nauczycieli i pedagogów. W przypadku nagród w Urzędzie Burmistrz odmawia podania komu, ile i za co przyznał nagrodę, chodź środki na to pochodzą z tego samego źródła, tj. budżetu gminy.

Takie podejście powoduje, że pojawiają się uzasadnione podejrzenia i zarzuty, że nagrody przyznawane są z pozamerytorycznych względów.

Wyobrażam sobie, że np. Pan Naczelnik Michał Hanajczyk za doskonałe zorganizowanie Budżetu Obywatelskiego w 2015 roku otrzymuje nagrodę w wysokości 50tys. zł, Pani Naczelnik Agata Kowalska za świetne reportaże telewizyjne i materiały prasowe otrzymuje nagrodę 30tys., a już np. Pani Nowaka pracująca dzień i noc nad zmianami planów zagospodarowania już tylko 2tys.

I tutaj dokładam cytat z tak popularnych ostatnio w kraju i cenionych orzeczeń sądowych:

Wyrok Sądu Najwyższego z 8 listopada 2012 r., sygn. akt I CSK 190/12

[...] w demokracji, w której gmina należy do mieszkańców (art. 16 ust. 1 Konstytucji RP i art. 11 ust. 1 ustawy o samorządzie gminnym) i to mieszkańcy wykonują władzę nie może zaistnieć sytuacja wyłączenia jawności w kwestii kto, za ile i jakie wykonuje usługi na rzecz administracji. Z podobną sytuacją mamy do czynienia w związku z przyznaniem nagród wynikających m. in. z art. 36 ust. 6 ustawy o pracownikach samorządowych. Wydaje się oczywistym, że kontroli społecznej muszą podlegać kwestie przyznawania nagród zarówno w zakresie kwot, jaki powodów otrzymania tych nagród. W innym wypadku w zasadzie poza jakąkolwiek kontrolą pozostają kwestie przyznawania nagród. Kontrola instytucjonalna nie obejmuje celowości i słuszności przyznawania nagród, a jedynie właśnie w ramach kontroli społecznej może być oceniona kwestia zasadności wypłaconych nagród.

 

Witold Tosik

zatroskani.pl

 

*Tytuł artykułu nadany przez red.nacz.

 

Artykuł

Co burmistrz ukrywa przed wyborcami?

 

 

Dla 20 % mniej zorientowanych mieszkańców i 60 % tych, którzy nie będą umieli przytać poniższych 5 stron ze zrozumieniem, wyjaśniam w skrócie.

Jeden z mieszkańców Aleksandrowa Łódzkiego, tak się przytrafiło, że również nasz kolega redakcyjny, złożył prośbę do naszego urzędu miejskiego o ujawnienie rejestru umów wraz z ich zawartością.

Wydawałoby się, w państwie prawa, o jakie tak bardzo obecnie w skali krajowej walczy Platforma Obywatelska, ujawnienie takich informacji zainteresowanemu obywatelowi to oczywista oczywistość (coś tak samo jak obowiązek publikacji wyroku Trybunału Konstytucyjnego), a jednak nie! W tym miejscu warto podkreślić niezorientowanym, że dostęp do tego typu informacji istnieje w wielu miastach w naszym kraju.

Tak więc, opierając się na podstawie, która kolokwialnie mówiąc, została wyśmiana przez Samorządowe Kolegium Odwoławcze, burmistrz próbował powoływać się na tajemnicę przedsiębiorstwa. Rewelacja! Jak to burmistrz dba nie tylko o nas szarych obywateli ale i o dobro firm współpracujących z urzędem, bo nie daj boże, jeszcze ktoś się dowie, kto jest jej właścicielem/udziałowcem (co oczywiście można sprawdzić w minutę w bazie CEiDG albo KRS). W takim razie o co chodzi? No cóż mam nadzieję, że jesteście w stanie sobie sami odpowiedzieć na to pytanie i liczę, że w komentarzach mnie oświecicie.

 

Jak wszyscy przyznają, nie złe zarządzanie, ani brak sukcesów na arenie krajowej i międzynarodowej, ale buta i arogancja była powodem porażki wyborczej PO w wyborach parlamentarnych. Odnoszę wrażenie, że działaczy platformy w Aleksandrowie jakby nic to nie nauczyło. 

 

Liczę, że już niedługo, wraz z mieszkańcami całej Polski, z wypiekami na twarzy, będziemy obserwować w telewizji śniadaniowej kolejny sukces burmistrza Jacka Lipińskiego, który z nieukrywaną satysfakcją i zadowoleniem będzie ogłaszał otwarcie publicznego dostępu do rejestru umów, dotąd funkcjonujących niczym "tajne archiwum Hoovera".

 

Adam Ruda-Rożniakowski

 

źródłowy artykuł na ten temat można przeczytać na: https://zatroskani.wordpress.com/2016/03/18/sko-rejestr-umow/

 

Artykuł

Co z kołem młodzieżówki PO?

 

 

W naszym mieście od kilku lat znajduje się koło Stowarzyszenia „Młodzi Demokraci”, czyli młodzieżówki Platformy Obywatelskiej. Siedziba koła mieści się w aleksandrowskim biurze poselskim poseł Agnieszki Hanajczyk. Koło funkcjonuje jednak tylko teoretycznie a nie praktycznie. Ponieważ na budynku biura poselskiego nieprzerwanie jest umieszczona tablica stowarzyszenia. Koło natomiast od bardzo dawna nie organizuje żadnych akcji na terenie miasta. Pamiętam, że jeszcze w 2013 roku działała strona internetowa koła i fanpage, na Facebooku. Jednak zarówno na stronie internetowej jak i na fanpage od dawna nie było nic dodawane i zmieniane. Po jakimś czasie strona internetowa i fanpage zostały usunięte. Teraz trochę historii. W zarządzie koła zasiadały znane lokalne osobistości m.in. Grzegorz Torzewski, Wojciech Kalina. Po tym jak jakiś czas temu Pan Rafał Wojciechowski z nieznanego powodu zrezygnował z pełnienia funkcji przewodniczącego koła jego miejsce zajął ówczesny wiceprzewodniczący Paweł Urbański, który nieco wcześniej wstąpił do lokalnych struktur Platformy Obywatelskiej. Koło mimo zmiany w fotelu szefa nie rozpoczęło działalności. Ale nowy przewodniczący przed wyborami samorządowymi w listopadzie 2014 roku, gdy kandydował na radnego w swoim spocie wyborczym tytułował się przewodniczącym stowarzyszenia. Ostatnio została przywrócona widoczność fanpage na Facebooku, na którym poinformowano, że odbędzie się zebranie koła i tylko tyle. Być może nie ma chętnych młodych ludzi, którzy chcieliby tam działać a koło nie potrafi takich osób do siebie przekonać. Jest też druga możliwość a mianowicie zarząd nie chce pozyskiwać nowych członków i prowadzić działalności a koło wciąż jest zarejestrowane, aby można było się tytułować. Co się stało ze starymi działaczami z przed lat? Albo zawiedli się na Platformie Obywatelskiej albo znudziła im się polityka. Natomiast koło stowarzyszenia może służyć tylko do celów wizerunków obecnego radnego i lokalnej władzy, bo nie realizuje swoich celów. Myślę, że jeśli koło nie miałoby służyć do celów wizerunkowych to już dawno zostałoby zlikwidowane. Ciekawe jak wygląda kwestia zebrań zarządu, walnych zebrań, podejmowania uchwał i oczywiście kwestia płacenia składek członkowskich a także inne sprawy, które reguluje statut stowarzyszenia. Ciekawe, jakie zdanie na ten temat mają władze regionu i władze krajowe stowarzyszenia? I czy w ogóle wiedzą, jaka jest sytuacja wewnętrzna w kole?

Jakub Płatkowski

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Artykuł

BUDŻET FASADOWY

 

Już 7 marca rusza kolejna edycja budżetu obywatelskiego, budżetu, w którym to mieszkańcy gminy Aleksandrów Łódzki zgłaszają projekty jakie chcą aby zrealizowane były w gminie. Dzięki budżetowi partycypacyjnemu mieszkańcy zyskują możliwość bezpośredniego decydowania o części wydatków gminy, mianowicie o kwocie 800 000zł. Artykuł przybliżyć ma klika błędów, których nie ustrzegł się aleksandrowski projekt i powinien być głosem w celu ulepszenia idei partycypacji społecznej.

Coraz więcej gmin w Polsce wprowadza u siebie budżet obywatelski, moda na budżet partycypacyjny pozwala włączyć w proces decyzyjny mieszkańców, ale tylko w przypadku pełnego zrozumienia idei, w przeciwnym razie budżet obywatelski stanie się jedyniem fasadowym plebiscytem na projekty.

Właśnie taki zarzut kieruje pod adresem projektu choć cieszę się, że w ogóle jest ponieważ jest to pierwszy krok w stronę zmian.

Od czego zacząć, jeżeli chcemy wprowadzić budżet obywatelski? W tworzeniu zasad funkcjonowania budżetu powinny brać udział radni, urzędnicy, ale również mieszkańcy. My niestety otrzymujemy z góry zasady, według których gramy. Po złożeniu projektów w ramach aleksandrowskiego budżetu następuje wybór projektów, które zostaną poddane pod głosowanie. Ten etap budżetu budzi wiele kontrowersji z jednej strony pozwala na poddanie pod głosowanie jakościowo dobrych projektów ( czyli nie do końca w pełni obywatelski, bo jednak nie wszystkie projekty odpadną drogą naturalnej selekcji). Z drugiej zaś strony mamy bardzo niebezpieczny skład Zespołu Konsultującego (skład z roku 2015, z 2016 w dniu pisania artykułu nie ma jeszcze odpowiedniego zarządzenia):

1) Przewodniczący: Burmistrz Aleksandrowa Łódzkiego

2) Członkowie:

a) Zastępca Burmistrza Aleksandrowa Łódzkiego;

b) Sekretarz Aleksandrowa Łódzkiego;

c) Skarbnik Aleksandrowa Łódzkiego;

d) Naczelnik Wydziału Inwestycji, Ochrony Środowiska i Rolnictwa Urzędu

Miejskiego w Aleksandrowie Łódzkim;

e) Naczelnik Wydziału Promocji i Współpracy z Zagranicą Urzędu Miejskiego w

Aleksandrowie Łódzkim;

f) Naczelnik Wydziału Integracji i Komunikacji Społecznej Urzędu Miejskiego w

Aleksandrowie Łódzkim;

g) Przewodnicząca Rady Miejskiej w Aleksandrowie Łódzkim;

h) Zastępca Przewodniczącej Rady Miejskiej w Aleksandrowie Łódzkim;

i) Prezes PGKiM;

j) Prezes Spółdzielni Mieszkaniowej w Aleksandrowie Łódzkim

 

Zespół, który w subiektywny sposób patrzy na projekty i może dobrać takie projekty, które wpisują się w przyjętą wizję rozwoju (istnieje możliwość odrzucenia wniosków nie wpisujących się w wizję) czyli można domniemywać, że nie każdy projekt choć oddolny ma szanse zaistnieć wśród szerokiej publiczności mieszkańców (nie ma również dostępu do wszystkich projektówm jedynie do wybranych pod głosowanie). Cieniem poprzedniej edycji budżetu jest zbieg okoliczności kiedy żaden projekt z Rudy Bugaj nie przeszedł przez Zespół (czasowo zbieżne z zaognieniem konfliktu o schronisko). W przypadku komisji akredytującej projekty dla przejrzystości decyzji powinno znaleźć się miejsce dla bezstronnych specjalistów czy przedstawicieli mieszkańców.

Najbardziej znaczący jest brak komunikacji społecznej czy też konsultacji społecznych co fachowo w przypadku budżetu obywatelskiego nazywane jest delibracją, jednym z kluczowych etapów podczas inicjowania budżetu. Deliberacja odbywa się za pomocą powołanych zebrań (forów), które pozwalają na wymianę poglądów, publiczny wyrażanie opinii czy sprzeciwu. Chodzi o to, aby głosować w sposób świadomy, rozumiejąc skutki realizacji danych projektów, ale też o to, by tworzyć okazję do przekonywania się nawzajem, które projekty warto poprzeć, a które lepiej odrzucić.

 

W moim odczuciu w ramach budżetu partycypacyjnego dostajemy plebiscyt na projekty z akredytacją urzędu, urzędu, który miał oddać część decyzji w stronę mieszkańców więc jednak: Nic o nas bez nas. Plebiscyt nie wpisuję się w idee społeczeństwa obywatelskiego, jest jego iluzją, brak mu strategicznej wizji rozwoju i tworzy doraźne rozwiązania. Warto popracować troche dłużej nad projektem i w sposób odpowiedni przygotować się do następnej edycji, pamiętając, że nie da się wszystkiego przeprowadzić w tydzień.

 

Osobiście nie jestem zwolennikiem takiego modelu partycypacji społeczej, bliżej mi do modelu jaki w 2015 roku został przyjęty w  Warszawie bądź Krakowie gdzie o przeznaczeniu pieniedzy nie decydowano całościowo, lecz w obrębie dzielnic. Adaptacja takiego podejścia w gminach pozwoliła by na większy wpływ głosu mieszkańca na swoją okolicę, przy czym istniałaby możliwość ciągłego zgłaszania projektów dotyczących miasta(gminy) jako całości (bez ograniczenia edycjami budżetu obywatelskiego, projekty całościowe rozpatrywane byłyby przez radę).

 

Jeśli się nie zgadzacie dajcie znać w komentarzu chętnie poznam inne poglądy na ten temat.

 

Piotr Król

 

Artykuł

Mocno gówniany temat.

Wydarzenia które opisujemy miały miejsce w piątkowy poranek 19 lutego. Jeden ze świadków zdarzenia nieszczęśliwie dla siebie, ale jak sie później okazało również dla sprawcy całego zamieszania zmuszony był wrócić się do domu po kilka rzeczy, które zapomniał ze sobą zabrać. Wówczas to ponownie (i to może być słowo klucz) zwrócił uwagę na wóz asenizacyjny stojący tym razem już nie w lesie, a na jego skraju, na drodze publicznej, niemal pod płotem oczyszczalni ścieków. Jeden ze świadków zdarzenia twierdzi, iż opisywane auto znane z wyglądu i numerów rejestracyjnych widywane było w tym miejscu (to znaczy w lesie tuż przy oczyszczalni) wielokrotnie i wzbudzało to podejrzenia już wcześniej, nie mniej tego typu wóz w okolicy nie jest rzadkością, więc trochę w naturalny sposób zostało to zlekceważone.

Wracając do wydarzeń, nasz świadek dostrzegł fakt, iż kierowca wozu opróżnia zawartość beczki z fekaliami bezpośrednio do przydrożnego rowu, który w prostej linii prowadzi do rzeki Bzury. Oczywiście według relacji świadków w momencie kiedy kierowca został zapytany o swoje zachowanie zaprzeczył przedstawianemu przebiegowi zdarzeń. Nie mniej wykonane natychmiast zdjęcia, przedstawiające stan rzeczy, jak i relacje świadków są zgoła odmienne. Trochę zdziwił mnie przekaz świadka, że poproszony na miejsce kierownik oczyszczalni Pan Maśliński, po potwierdzeniu, że zdarzenie miało miejsce próbował załagodzić sprawę w sposób jaki na co dzień byłby bliższy babci w odniesieniu do wnuczka-noworodka, coś w stylu: no ulało się dziecku, nic nie szkodzi! 

Sprawa została zgłoszona na Polcję, która wszczęła postępowanie wyjaśniające, ale jak się dziś dowiedzieliśmy od rzecznika prasowego KPP policjanci nie powiadomili do chwili publikacji ani Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Miasta ani Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. W obu instytucjach rozmawiałem z osobami odpowiadającymi za takie zdarzenia i byłem pierwszą osobą która ich o tym informowała?!

Ustalmy fakty, po pierwsze to nieprzypadkowo kierowcy wozu asenizacyjnego otworzył się zawór w beczce, nie wylało sie tam kilka litrów, ale mówimy o ilości w metrach sześciennych. Do tego publiczny urzędnik, nie wspominając o prowadzących sprawę policjantach, nie powiadomił przełożonych o zdarzeniu? Do tego osoby z którymi rozmawiałem twierdzą z przekonaniem, że nie było to jednorazowe zdarzenie. No i oczywiście działo się to wszystko dosłownie pod płotem oczyszczalni!? Brak odpowiedniej reakcji na to wydarzenie jest bardzo dziwne, ponieważ zgodnie z tym co mi powiedziano, w sytuacji kiedy istnieje zagrożenie skażenia wód powierzchniowych, w tym przypadku rzeki Bzury, właśnie w gestii WIOŚ leży przeprowadzenie odpowiednich badań. Nikt przecież organoleptycznie nie będzie sprawdzał co trafiło do rzeki, czy były to "tylko" fekalia, czy substancje mogące trwale i poważnie skazić grunt i wodę. Ciekawostką jest fakt, iż jak mnie poinformowano wylewanie fekalii do lasu lub na pole jest jedynie wykroczeniem i wprost mało to kogo interesuje, o ile nie doszło do skażenia wspomnianej rzeki, bo wówczas są już na to poważniejsze w skutkach dla sprawcy paragrafy. Niestety nikt nie raczył na czas powiadomić odpowiednich organów administracyjnych, a w związku z faktem, iż w weekand miały miejsce większe opady, to ślady możliwego już przestępstwa, a nie wykroczenia zostały najprawdopodobniej zatarte. 

 

Pytanie do władz miasta, czy nie należałoby wyczulić pracowników oczyszczalni na możliwość występowania takich sytuacji, bo już odkładając na bok kwestie najważniejszą, czyli ochrony środowiska, każdy metr sześcienny wylany do rowu to strata finansowa nas mieszkańców gminy. Za chwilę ktoś powie, że musimy zapłacić więcej za ścieki, bo koszty utrzymania oczyszczalni się nie bilansują. Nie wspomnę już o sprawcy, którego moim zdaniem należałoby przykładnie ukarać i publicznie napiętnować, by gówno nie płyneło nam więcej rowami.

 

Adam Ruda-Rożniakowski

Artykuł

Nie daj się czadowi!

 

W ciągu ostatnich kilku miesięcy media ogólnopolskie wielokrotnie informowały o przypadkach zatrucia tlenkiem węgla, czyli tkz. „czadem”. Niektóre osoby z powodu czadu trafiają do szpitala na leczenie, ale o wiele więcej jest przypadków natychmiastowej utraty życia. Czad jest szczególnie niebezpieczny w nocy podczas snu. Jest on nazywany cichym zabójcą ze względu na sposób działania na organizm ludzki. Gromadzący się w powietrzu czad jest niewidocznym, pozbawionym zapachu gazem, nieco lżejszym od powietrza. W okresie sezonu grzewczego, czyli zimą zwiększa się liczba przypadków zatrucia tlenkiem węgla. Wówczas ludzie ogrzewają swoje mieszkania np. piecykami gazowymi, co niesie za sobą spore ryzyko. Podobnie jest choćby w przypadku osób, które posiadają gazowe ogrzewacze wody. Szczególnie narażeni na niekorzystne skutki działania czadu są ludzie starsi, chorujący na serce i z kłopotami w oddychaniu oraz dzieci. Powodem wydzielania się tlenku węgla może być nieprawidłowe działanie urządzeń grzewczych np. spowodowane złym zainstalowaniem lub uszkodzeniem mechanicznym. Powodem może być także niewłaściwie działająca wentylacja. Dlatego warto jest, co jakiś czas korzystać z usług fachowca, czyli gazownika i kominiarza. W naszym mieście też kilka lat temu doszło do zatrucia czadem. Ofiarą padł młody chłopak, który brał kąpiel w łazience, w której był zainstalowany gazowy ogrzewacz wody. Prawdopodobnie nastąpiła awaria urządzenia, co spowodowało, że chłopak stracił życie. W związku z tym, iż w ostatnim czasie nasiliła się liczba przypadków zatrucia czadem w całym kraju są prowadzone kampanie społeczne w ramach, których są choćby tworzone spoty. W tych spotach biorą udział m.in. strażacy, którzy zachęcają do zakupu czujnika czadu. Dla przykładu jednym z bohaterów tego typu spotu został Zbigniew Bródka, który jest strażakiem, ale także sportowcem. Takie urządzenie kosztuje kilkadziesiąt złotych. Należy pamiętać, że nie jest to wydatek, ale inwestycja w nasze zdrowie i życie. Warto było by zaopatrzyć się w czujnik gazu i czadu. Sam ostatnio widziałem w sklepie czujnik zarówno gazu i czadu w jednym.  Można namówić swoją rodzinę, sąsiadów i znajomych na zakup takiego urządzenia. A nawet podarować takie urządzenie najbliższym osobą np. z okazji urodzin. Będąc na zakupach warto się wybrać do sklepu z urządzeniami elektrycznymi gdzie można zakupić taki czujnik. Musimy pamiętać, że nie żyjemy tylko dla siebie, ale także dla naszych bliskich, dlatego nie warto ryzykować tylko się zabezpieczyć.

 

Jakub Płatkowski

Artykuł

 

Czy w Bełdowie odkryto złoża ropy naftowej?

Zaczniemy od promocji,

jeśli jeszcze ktoś nie wie: burmistrz sprzedaje swój dom z działką na której on stoi.

Może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie powód, który stał się najgorętszą tajemnicą poliszynela,

w naszym miasteczku w 2015 roku, tj. rozstanie po wieloletnim związku z Panią Agnieszką Hanajczyk

[tu moja dygresja: byłem chyba ostatnią osobą, która się o tym dowiedziała, więc przynajmniej 2 razy gdzieś tam w rozmowie udało mi się strzelić niesamowite faux pas - Adam RR].

Byłby to może jedynie temat na rubrykę plotkarską, gdyby nie to, że stał się bezpośrednią przyczyną kolejnych kłopotów Pana burmistrza.

W czym rzecz? Więc przejdźmy do sedna.

30 kwietnia 2015 roku Pan Jacek Lipiński, zobligowany obowiązującym prawem, złożył na ręce wojewody oświadczenie majątkowe: ( www.aleksandrowlodzki.bip.net.pl/?p=document&action=show&id=6892&bar_id=6236 )

Czytamy w nim, że jest On właścicielem domu o powierzchni 160m2 wycenianym na 480 000 zł, przy czym wspomniany dom w połowie stanowi majątek odrębny (przypis red.: druga połowa należy do Pani Agnieszki Hanajczyk) oraz działki leśno-budowlanej 1,9 ha (przypis red.: na której stoi wymieniony dom) o wartości 95 000 zł i tu również działka w połowie stanowi majątek odrębny (przypis red.: druga połowa należy do Pani Agnieszki Hanajczyk). No cóż, co w tym dziwnego? Nic, no może to, że wychodzi po 5 zł za m2, no ale zakładam, że jest to cena zakupu działki i kto broni burmistrzowi kupić działkę okazyjnie?

Dalej robi się coraz ciekawiej. W tym samym roku, a dokładnie 12 listopada 2015 roku, czyli zaledwie dwa miesiące temu, oświadczenie majątkowe składa Pani Poseł: (http://orka.sejm.gov.pl/osw8.nsf/0/17043B7EF3AE4698C1257EFB006B5382/%24File/OSW8P_121.pdf).

Czytam w nim, że jest w połowie właścicielem wspominanego domu i działki leśno-budowlanej, którą również, identycznie jak Pan Jacek Lipiński wycenia na 95 000 zł,

ale ten sam dom na tej działce o powierzchni 160 m2 Pani Poseł wycenia już na 520 000zł. Różnica w wycenie domu to 40 000 zł!

 

No cóż, można to wytłumaczyć jedynie na dwa sposoby, albo wartość domu w pół roku wzrosła o tą kwotę, albo Pani Poseł swój dom ceni o wiele bardziej niż jej niedawny współlokator.

To tylko spostrzeżenie, bo dopiero teraz przechodzimy do sedna, ale przed tym podsumujmy:

  • Pani Agnieszka Hanajczyk wycenia działkę na 95 000 zł + dom na 520 000 zł, w sumie całość na 615 000 zł.

  • Pan Jacek Lipiński wycenia działkę na 95 000 zł + dom na 480 000 zł, w sumie całość na 575 000 zł.

Sytuacja robi się ciekawa, kiedy zapoznamy się z ofertą sprzedaży wspominanej działki i domu na niej stojącego, ponieważ wg. ogłoszenia, oczekiwana przez właścicieli kwota za opisywane nieruchomości to 1 400 000 zł! Słownie: milion, czterysta tysięcy złotych! (http://dom.gratka.pl/tresc/402-66415459-lodzkie-ciezkow.html )

Już przemilczę te „drobne” niejasności, bo w ogłoszeniu dom jednak ma 183m2 nie 160m2, a działka nie 1,9 ha, tylko 2 ha. Zapewne chodzi jedynie o marketing i ściągnięcie  potencjalnego kupca.

Skupmy się tylko na tym, że całość była wyceniana przez oboje na +/- 600 000 zł to skąd pojawia się oczekiwanie 1 400 000 zł?! Różnica to w przybliżeniu 800 000 zł!!!

Pamiętam jak dziś, Wy zapewne również, kiedy jeden z polityków został skazany za nie wpisanie do oświadczenia zegarka za marne chyba 20 czy 30 tysięcy… . Przeszło dwukrotne niedoszacowanie w oświadczeniu majątkowym wartości nieruchomości trudno nazwać pomyłką, tym bardziej, że oświadczenia, w miarę zbieżne zostały złożone przez dwie różne osoby fizyczne w pewnych odstępach czasu 2015 roku!? Jak to ma się do kwestii zmiany przeznaczenia gruntów leśnych, o czym wspomniano na blogu Alelipa w artykule „Krótka historia aleksandrowskiej pary alfa”?

(https://alelipa.wordpress.com/2015/10/23/krotka-historia-posiadlosci-aleksandrowskiej-pary-alfa/)

Czyżby prawie dwuhektarowa działka była jednak warta więcej niż 95000zł po dwukrotnej zmianie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego? Według zapisów planu szacunkowa wartość nieruchomości, w oparciu o którą oblicza się opłatę z tytułu wzrostu wartości nieruchomości wynosi dla działki naszego włodarza 30%. O ile wzrosła rzeczywista wartość rynkowa pokaże czas.

Oczywiście można zawsze stwierdzić że na przełomie 2015/2016 odkryto w tej lokalizacji złoża roponośne, co polecam uwadze pozostałych mieszkańców okolicy. Można, a wręcz należy spostrzec, że oczekiwana kwota za te nieruchomości nie jest jeszcze kwotą, za którą zostaną one sprzedane. Dalej idąc tym tropem samo oczekiwanie przeszło dwukrotnie większej sumy niż podano w oświadczeniu majątkowym też jeszcze chyba nie jest przestępstwem, bo każdy z nas może wycenić swoje zeszłoroczne trampki na 100 000 zł!

Nie mniej zdecydowaliśmy się zapytać o opinię Prokuratury Okręgowej w Łodzi i Wojewody Łódzkiego na ten temat.

Oto co usłyszeliśmy od rzecznika prokuratury:

 

"(...) Jeżeli będzie jakiś materiał prasowy no to w tedy rozważymy czy są podstawy do wszczęcia postępowania czy nie"

 

Natomiast biuro prasowe Wojewody na moment publikacji artykułu wydało następujące oświadczenie:

 

"(...) sprawa została przekazana do odpowiedniego organu w urzędzie wojewódzkim, który przyjrzy się tematowi i niezwłocznie poinformujemy o dalszych działaniach"

 

Na koniec poprosiliśmy o komentarz Panią Agnieszkę Hanajczyk i Pana Jacka Lipińskiego, niestety nie zdecydowali się wypowiedzieć. Choć łamy naszego portalu dalej są otwarte.

Oczywiście będziemy Państwa informować o przebiegu kolejnych wydarzeń w tym temacie, a na razie

wnioski pozostawiamy czytelnikom.

 

Adam Ruda-Rożniakowski

Bartosz Snelewski

Artykuł

 

Nowa (stara) linia komunikacji miejskiej               w Aleksandrowie.

 

Przekazujemy za informacją Urzędu Miejskiego w Aleksandrowie Łódzkim, że od dnia 1 lutego bieżącego roku usługi przewozowe na linii komunikacyjnej:

Aleksandrów Łódzki, ul. 1-go Maja – Wola Grzymkowa – Rąbień AB – Rąbień - Łódź ul. Wersalska

będą świadczone przez nowego przewoźnika i w związku z tym będzie obowiązywał nowy rozkład jazdy.

 

Bilety jednorazowe oraz miesięczne będzie można zakupić u kierowcy w autobusie.  

Maksymalna cena biletu jednorazowego za przejazd całą trasą wynosić będzie 4,00 zł.

I – strefa – 1,50 zł  - Łódź, ul. Wersalska – Rąbień, Słowiańska 50/53

 

II – strefa – 1,50 zł - Rąbień, Słowiańska (szkoła, rondo) – Wola Grzymkowa 1A

III – strefa – 1,50 zł – Aleksandrów Ł.,11 Listopada (działki) – Aleksandrów, 1 Maja 21 (MDK)

 

Przejazd I i II strefą – 3,00 zł

 

Przejazd II i III strefą – 3,00 zł

 

Bilet miesięczny normalny – 98 zł

 

Bilet miesięczny ulgowy – 49 zł.

Dla dzieci i młodzieży uczącej się do 26 roku życia oraz dla osób starszych i niepełnosprawnych obowiązywać będą bilety ulgowe jednorazowe i miesięczne.

Dla dzieci do 4 roku życia oraz dla osób, które ukończyły 70 rok życia zapewniony będzie przejazd bezpłatny.

Nowe rozkłady jazdy poniżej. Obiecujemy, że już za chwilę będą one również w naszym panelu komunikacji miejskiej na stronie głównej portalu.

Artykuł

 

Straż miejska w Łodzi wystawia kilkadziesiąt mandatów miesięcznie i drugie tyle pouczeń. Wszyscy obserwujemy ten problem, przewija się on w różnych tematach i sytuacjach z życia, ktoś pisze, że lepiej zamienić trawnik w betonowy parking, bo ten i tak jest tylko śmierdzącym wychodkiem dla zwierząt, a ktoś inny woła: "nie przez trawnik, bo w gówno wejdziesz!" Ustalmy jedno, za wszelką cenę należy wyplenić z polskiego społeczeństwa to niezrozumiałe dla mnie podejście większości współobywateli (wywodzące się chyba z czasów PRLu), że trawnik jest od tego żeby na niego patrzeć. NIE! Trawnik jest od tego, by biegały po nim nasze ukochane czworonogi, ale również żebyśmy po nim chodzili i żeby bawiły się na nim nasze dzieci. Teraz mi się przypomniało jak moje córki ogłosiły mi latem, że wraz z koleżankami idą robić piknik na trawniku - to przerażenie w moich oczach było dla nich naturalnie niezrozumiałe. No cóż pewne rzeczy do naszej świadomości docierają dopiero z wiekiem. Jakiś czas temu w kilkunastu miejscach pojawiły się w Aleksandrowie kosze na śmieci wraz z podajnikami na woreczki dla właścicieli czworonogów, by Ci nie mieli wymówki w sprzątaniu po swoich pupilach. Przed napisaniem tego felietonu sprawdzałem rzetenie przez 14 dni kilka takich miejsc, w żadnym z nich nigdy nie zastałem torebek..., nie jest to jednak powód, by nie srzątać po swoich czworonogach. Widząc zasrane na potęgę trawniki zauważam jednak, że mało który aleksandrowianin rozumie problem. A problem jest poważny, bo odchody są źródłem wielu pasożytów, bakterii i chorób. Latem w Łodzi Agencja Kreatywna Oxymoron zorganizowała akcję społeczną "Czekolada". Na bilbordzie można było zobaczyć obok wizerunku dziecka ubrudzonego czekoladą hasło: "To nie jest czekolada - Sprzątaj po swoim psie". Akcja miała na celu zwrócenie uwagi łodzian na problem psich kup. Jeśli widzimy, że ktoś nie sprząta odchodów - reagujmy! Skoro właściciele, w trosce o swoje mieszkania, zdołali nauczyć swoje pociechy, by nie załatwiały swoich potrzeb w domu, to tak samo powinni zachowywać się poza nim.

Jacek Tyrankiewicz, Powiatowy Lekarz Weterynarii w Łodzi i właściciel czworonoga potwierdza, że psie kupy to poważna sprawa. - Problem dotyczy każdego z nas. Trzeba sprzątać po swoich psach, nie dyskutować - mówi Tyrankiewicz. - Torebki na psie kupy są dostępne w sklepach zoologicznych. Ale odchody można też zbierać do zwykłych foliówek. Sprzątając po psach likwidujemy ogniwo zakażeń. Kał psi czy innych zwierząt powoduje zagrożenie zarażenia się chorobami pasożytniczymi i bakteryjnymi. Choroby mogą przenosić się na inne psy ale są też groźne dla ludzi, przede wszystkim dla dzieci. Maluchowi, który dotknie takiej kupy grozi wiele chorób pasożytniczych i tasiemczych. Dlatego tak ważne jest przestrzeganie zakazu wprowadzania psów m.in. na place zabaw.

Dziś jest ten czas kiedy wszystko sterylizuje mróz i przykrywa śnieżny puch, ale za chwilę przyjdzie przedwiośnie i nim zazielenią się trawniki, królować będa na nich, w przeróżnych kolorach, psie kupy. Nie mamy w Aleksandrowie Starży Miejskiej, więc de facto nikt nie obawia się mandatu, tym bardziej powinniśmy społecznie egzekwować i piętnować wszystkich tych, przez których dzieci nie mogą wyjść z kocem na trawnik. Polecam ten tekst również władzom naszego miasteczka i dyrekcjom placówek oświatowych, bo w Łodzi w większości placówek oświatowych co roku odbywają się prelekcje na ten temat. Jak uwielbia mówić mój kolega, najlepszą drogą do osiągnięcia celu jest edukacja.

Adam Ruda-Rożniakowski  

 

Parking mocno płatny

 

 

Na fali popularności partycypacji społecznej również gmina Aleksandrów postanowiła wprowadzić możliwość współdecydowania mieszkańców o kształcie gminy. Wybór narzędzia padł na budżet obywatelski. Jednym z projektów jakie będą zrealizowane dzięki wygranej w plebiscycie jest rozbudowa parkingu znajdującego się vis-a-vis cmentarza. Zatwierdzenie wniosku projektu przez komisje konkursową gminy uważam niestety za nietrafioną.

Większość miast na świecie dąży do zwiększania terenów zielonych w ścisłym centrum oraz do intensyfikacji miejsc parkingowych (czyli parkingi wielopoziomowe). Oczywistym jest, że Aleksandrów nie jest centrum aglomeracji i nie posiada bilansu transportu samochodowego jak większe miasta przez co nie możemy porównywać się choćby do Łodzi, ale nie zwalnia to miasta z racjonalnej polityki wyglądu miasta. Miejsce projektu jest dość newralgiczne:

                                                                                             bloki -> parking (projekt rozbudowy) ->pas(ek) zieleni -> drogę wojewódzka 72-> cmentarz

Problem w mojej ocenie leży, że mieszkańcy dali się porwać na możliwość znalezienia miejsca parkingowego tuż pod wejściem do swojej klatki, a władza spojrzała krótkowzrocznie i mało holistycznie. Dzięki temu mieszkańcy otrzymują przepiękny widok z okna na własny parking, drogę wojewódzką, którą jeszcze miesiąc temu korkowały tiry oraz granitowy widok nekropolii. Nie neguję potrzeby choćby ciut większej ilości miejsc parkingowych dla opisywanych bloków, neguję rozwiązanie. Trzeba sobie powiedzieć smutną prawdę, że jeśli chce się mieć samochód tuż obok domu to wyjściem jest dom jednorodzinny z garażem, nie blok projektowany, kiedy samochód(y) na każdą rodzinę nie były na porządku dziennym, dlatego potrzeba miejsca parkowania jest ważna, ale nie może być argumentem siły mieszkańców. Władze gminy (w szczególności wydział gospodarki przestrzennej) powinny jednak dążyć do jak największego zadrzewienia istniejącego pasu zieleni drzewostanem mogącym osiągnąć znaczącą wysokość pozwalająca ograniczyć widok mieszkańców na cmentarz (sukcesywna wycinka starych drzew, brak zasadzeń prowadzi do stworzenia marmurowego pola). Teren zielony w tym miejscu to również teren wygłuszający hałas drogowy, niwelująca zanieczyszczenia samochodowe. Pozostaje również miejska kwestia estetyczna, pozwolenie na rozbudowy parkingów może być drogą do tego co dzieje się w Stanach, ponieważ w następnych edycjach budżetu obywatelskiego pojawią się kolejne skupiska bloków postulujące rozwój parkingów pod swoimi klatkami. I obudzimy się w blokach pomiędzy parkingami, może zbyt pochopne, ale znając Prawo Lewisa-Mogridge’a ten powiększony parking stanie się kiedyś za mały.

W mojej ocenie więcej można wyliczyć strat z danego projektu niż zalet, a wszystko może spowodować spadek wartości nieruchomości mieszkańców, ponieważ parking jest otwarty więc nie ma gwarancji miejsca postojowego, natomiast hałas, zanieczyszczenia, brak terenów zielonych i widok negatywnie wpływają na wycenę mieszkań.

 

 

Piotr Król

Artykuł

 
 

Artykuł

Nowe wysypisko śmieci w Aleksandrowie?

 

Nie tak dawno nagłaśnialiśmy akcję Aleksandrowskiej Grupy Biegowej, której członkowie sprzątali w lesie torfowym i znów, zmotywowani przez mieszkaców tamtych terenów, powracamy do sprawy systematycznego zanieczyszczania tego terenu leśnego, zdjęcia przedstawiają efekt świątecznego spaceru po najbliższej okolicy Rąbień AB.
Wzdłuż niedawno regulowanego i pogłębianego rowu przy ul. Wysiedlonych, w stronę ul. Różanej, ktoś zrobił sobie imponujące wysypisko śmieci. Urzędowali tam też najwyraźniej jacyś zdeklarowani piwosze sądząc po ilości butelek LECHA i HEINEKENA. 
Dodatkowo do rowu przy ul. Ziemiańskiej w dwóch miejscach wyprowadzone są pod ziemią rury 200mm, które prawdopodobnie odprowadzały nieczystości jeszcze przed wykonaniem tam kanalizacji. Mieszkańcy często narzekali, że przez długi czas, szczególnie wiosną, gdy było sporo wody w okolicach ul.Biedronkowej, roznosił się smród fekaliów jak w trakcie wybierania szamba. 
W każdym razie przerażającym jest, że to wszystko dzieje się na krawędzi rezerwatu i ludzie mają to dosłownie w dupie, kompletnie nie szanując przyrody.

Inną sprawą jest fakt, którego nowi mieszkańcy tych okolic mogą nie znać, ale jeszcze 20-30 lat temu okolice tego rowu, jak i teren obecnego rezerwatu pokryty był wieloma dzikimi wysypiskami śmieci. Bardzo dobrze pamiętam jak dzisiejszy staw w rezerwcie przed laty zajmował dużo większą powierzchnię, a jego okolice pokrywały duże zwały śmieci przemysłowych, najczęściej pochodzących z lokalnych firm. Dziś ten teren porósł krzakami i drzewami, ale ziemia kryje tam gigantyczne ilości "skarbów" naszej transformacji gopodarczej. 

Tak czy inaczej pomysł mieszkańców, by wzdłuż głównych arterii, po których przemieszczają się spacerowicze ustawić kosze na śmieci, jest wart zainteresowania naszych władz samorządowych. To kolejny, z wielu, pilnych problemów do rozwiązania, dotyczących tej części naszej gminy. Może nasi radni znajdą na niego sposób. 

 

Adam Ruda-Rożniakowski

Artykuł

 [ Przypis redakcyjny: Artykuł poniższy Pan Witek Tosik napisał kilka tygodni temu, ale zdecydowałem się go opublikować właśnie teraz, w kontekście decyzji zapadłych na ostatnim, tegorocznym posiedzeniu Rady Miasta. Ciekaw jestem, czy potrafisz, drogi czytelniku, wymienić w jakim okręgu wyborczym mieszkasz i kto jest twoim radnym?    A na koniec czy wiesz ile milionów długu zaciągnął w twoim imieniu, albo jak głosował przy podwyżce wywozu śmieci w 2016? ]

 

Porozmawiaj ze swoim radnym

 

Radny utrzymuje stałą więź z mieszkańcami oraz ich organizacjami, a w szczególności przyjmuje zgłaszane przez mieszkańców gminy postulaty i przedstawia je organom gminy do rozpatrzenia, nie jest jednak związany instrukcjami wyborców – tak rolę radnego definiuje m.in. Statut Gminy Aleksandrów Łódzki (dostępny na BIP Urzędu: ( http://www.aleksandrowlodzki.bip.net.pl/?c=97 ).

Radny jest przedstawicielem władzy lokalnej, dlatego każdy pomysł, problem czy pytanie związane z działalnością gminy warto z nim poruszyć. Podczas takiej rozmowy możemy się też dowiedzieć z pierwszej ręki o aktualnych działaniach i planach gminy – choćby w zakresie zmiany planów zagospodarowania, czy nowych inwestycjach.

Zainteresowanych działalnością Rady Miejskiej zwracam uwagę na dyżury, które radni pełnią w każdą środę w godzinach od 17:00 do 18:00 w Biurze Rady Miejskiej, ul. 11-go Listopada 3 pok. nr 14. 

Przewodnicząca Rady Miejskiej w Aleksandrowie Łódzkim Pani Małgorzata Grabarczyk pełni dyżur w każdy poniedziałek w godzinach od 16:30 do 17:30 w Biurze Rady Miejskiej, ul. 11-go Listopada 3, pok. nr 14.

Telefon do Przewodniczącego Rady Miejskiej (42) 270-03-18, a do Biura Rady Miejskiej w (42) 270-03-26

Aktualne informacje o działalności Rady publikowane są na stronach BIP Urzędu:

http://www.aleksandrowlodzki.bip.net.pl/?c=86

W każdym miesiącu, przed sesją rady miejskiej (najczęściej ostatni czwartek miesiąca), odbywają się posiedzenia komisji Rady Miejskiej, na których omawiane są tematy na zbliżającą się sesję.

Posiedzenia komisji tak jak sesje są jawne i każdy ma prawo w nich uczestniczyć oraz zabierać głos.

Terminy komisji, sesji, z porządkami obrad jaki i protokoły z nich znajdziemy na wspomnianej stronie BIP.

Zachęcam do bezpośrednich kontaktów z radnymi jak i Przewodniczącą Rady. Masz wątpliwość kto jest radnym z Twojego okręgu lub nie wiesz jak się z nim skontaktować, zadzwoń do biura Rady Miejskiej, na pewno pomogą. Sprawdź też:

- podział na okręgi wyborcze w gminie: http://www.aleksandrowlodzki.bip.net.pl/?a=4251

- wyniki wyborów samorządowych z 2014 r. i wybranych radnych: http://wybory2014.pkw.gov.pl/pl/wyniki/gminy/view/102004

 

Witold Tosik

zatroskani.pl

 

Opis przykładowej sesji Rady Miejskiej w Aleksandrowie Łódzkim ze zdjęciami na:

https://zatroskani.wordpress.com/2015/02/28/historyczna-sesja-rady-miejskiej/

 

Artykuł

 

Społeczeństwo obywatelskie (nie)pożądane.

 

W końcu doczekaliśmy się w naszej małej ojczyźnie medium nie skażonego odwieczną polsko – polską wojenką. Szczerze liczę, że portal aleksandrowolnilne.pl stanowić będzie forum nieskrępowanej wymiany poglądów, wolne od tak zwanego „hejtu”, wolne od bezkrytycznej propagandy i politycznych rozgrywek lokalnych aparatczyków, którzy już od wielu lat powinni siedzieć przed kominkiem na emeryturze, czytając bajki swoim wnukom. Głęboko wierzę, że powstało w sieci miejsce, gdzie każdy obywatel będzie miał prawo wyrazić w sposób kulturalny swoją opinię, a następnie podyskutować z innymi użytkownikami nie narażony na obelgi i insynuacje. Dlatego, przepełniony tą (być może naiwną) wiarą, chciałem na wstępie podziękować redaktorowi naczelnemu portalu za tę inicjatywę.

 

Społeczeństwo obywatelskie jest filarem demokracji. Świadomi obywatele nie tylko raz na kilka lat udają się do urn wyborczych oddając głosy na swoich przedstawicieli, ale też na bieżąco monitorują działania demokratycznie wybranej władzy, uczestniczą w życiu publicznym, krytykują lub chwalą poczynania rządzących.

 

Zadając sobie pytanie o kondycję demokracji w Aleksandrowie nie można uciec od pytań o zaangażowanie obywateli w proces sprawowania władzy. Obserwując od kilku lat aleksandrowską scenę dochodzę do smutnego wniosku, że kondycja lokalnej demokracji nie jest najlepsza. Wiele w tym winy nas samych. Każdemu z nas brak czasu i ochoty aby angażować się w życie społeczności. W codziennym pędzie nie myślimy o obowiązkach względem społeczeństwa. Oczywiście są chlubne wyjątki. Rodzice dzieci angażujący się w radach rodziców, harcerze i inne organizacje o charakterze wychowawczo – patriotycznym, stowarzyszenia i wszelkie inicjatywy przykościelne stanowią zalążek społeczeństwa obywatelskiego.

 

W ostatnim czasie, wskutek kilku kontrowersyjnych działań podjętych przez włodarzy gminy część społeczności zostało wyrwanych z letargu. Można powiedzieć, że rządzący działając wbrew duchowi demokracji, paradoksalnie przyczynili się do jej wzmocnienia. Konflikt mieszkańców jednej z podaleksandrowskich wsi z magistratem zaowocował powstaniem silnej grupy społecznej działającej na rzecz poszanowania praw obywatelskich i przejrzystości władzy. O ironio, zbiegło się to w czasie z powstaniem w Urzędzie Miejskim nowego wydziału „Integracji i Komunikacji Społecznej” który z definicji ma zajmować się właśnie dialogiem ze społeczeństwem i promowaniem idei społeczeństwa obywatelskiego. Niestety jak na razie działania urzędników mają na celu głównie dławienie wszelkich oddolnych inicjatyw. Konia z rzędem temu, kto wskaże choć jeden przypadek działania na rzecz „komunikacji społecznej” podjętego przez pracowników wspomnianego wydziału. Szeroko promowany Budżet Obywatelski stał się narzędziem do realizacji kilku urzędniczych pomysłów, natomiast oddolne inicjatywy zgłaszane przez niepokornych mieszkańców nie zostały nawet poddane pod głosowanie. Czym obecnie zajmują się pracownicy od komunikacji i integracji nikt nie wie.

 

Smutkiem napawa fakt, że urzędnicy cechują się swoistym rozdwojeniem jaźni. Głośno opowiadając o wspaniałym aleksandrowskim społeczeństwie jednocześnie dławią wszelkie niewygodne dla nich oddolne inicjatywy w zarodku. Być może to nie rozdwojenie jaźni tylko zwykła dwulicowość.

 

Bartosz Snelewski

www.alelipa.wordpress.com

Artykuł

Fotorelacja z dzisiejszego wydarzenia:

"Zabiegam o czysty Las Torfowy w Aleksandrowie Łódzkim". 

 

Akcja wspólnego sprzątania lasu zorganizowana przez Stowarzyszenie Aleksandrowskiej Grupy Biegowej „Torfy”. To kontynuacja wcześniejszego wydarzenia naszych przyjaciół, biegaczy - „Zabiegam o czystą Warszawę” - które utworzył warszawski Vegan Team. Akcja ta ma na celu promowanie czystego środowiska wokół nas, uczulanie biegaczy oraz okolicznych mieszkańców na otaczające nas obszary zielone, po których biegamy i spacerujemy. Chcemy oddychać czystym powietrzem i cieszyć się uprzątniętym lasem.

Pisząc ten artykuł niemal w całości opierałem się na treściach Tatiany Górskiej-Nowak i chciałem powiedzieć, że uwielbiam takich ludzi jak ona i podobni jej, pozostali członkowie AGB Torfy, dlaczego? Za zapał z jakim podchodzą do każdej kolejnej akcji. Kiedy rozmawialiśmy o przebiegu akcji Tatiana powiedziała, napisz że: "akcja świetna nawet po to, by pokazać naszym dzieciom jak łatwo robić ważne, dobre rzeczy. Dla nich to też cenne, bo spacer, bo świeże powietrze,mnóstwo zabawy najprostszej z wszystkich i wspólne spędzenie czasu. Nasze dzieciaki, choć było ich tylko kilka bawiły się doskonale! To trzeba powiedzieć. Zachęcajmy dzieciaki do uczestniczenia w takich akcjach!"

Uczestnicy akcji spotkali się dziś o 10.00 koło szlabanu. Stąd zaczynają zazwyczaj biegowe wycieczki. Dziś jednak podzielili się workami i rękawiczkami, podzielili się terytorium i zabrali się za sprzątanie! Działo się!

 

Rozeszli się w różne strony. Worki zapełniały się szybko. Na szczęście pogoda im sprzyjała i nie padało! A humory dopisywały! Sprzątając las była chwila na podziwianie śpiącej przyrody...

Zebrali 17 ciężkich worków ze śmieciami. Pozornie czyste okolice ścieżek pokazały, że wystarczyło wejść trochę głębiej w las lub na obrzeża torfowiska by zobaczyć, że śmieci jest mnóstwo.

A po sprzątaniu przyszedł czas na świętowanie! Były pierniki - medale, pyszne ciasto z jabłkami od Darka. W imieniu mieszkańców i wszystkich użytkowników tego lasu DZIĘKUJĘ WAM!

Artykuł

Świetlany przykład współpracy.

 

W ostatnich tygodniach na ul.Biedronkowej w Rąbieniu pojawiło się oświetlenie uliczne. Właściwie nic dziwnego mógłby ktoś powiedzieć. Przecież latarnie są normalnym elementem krajobrazu osiedli mieszkaniowych.  Niestety rzeczywistośc jest inna i po raz kolejny mamy dowód na to, jak urbanizacja wyprzedza rozwój infrastruktury. Całe połacie naszej gminy pozbawione są tej elementarnej mogłoby się wydawać użyteczności. Zatem..- w  Rąbieniu po zmroku jest ciemno.

Jak można zaradzić takiej sytuacji? A no można na przykład próbować zainteresować sprawą urząd. Ale nie potrzeba dużej wiedzy i doświadczenia żeby stwierdzić, że nie będzie łatwo przekonać urzędników do inwestycji na jakiejś konkretnej ulicy. Zaraz w kolejce ustawiłoby się kilkadziesiąt kolejnych, a to oznaczałoby spore koszty.

Można spróbować ugrać coś w ramach budżetu obywatelskiego. Jednak i tu nie będzie łatwo - przy jednej ulicy mieszka zazwyczaj kilka, kilkanaście rodzin stąd i siła przebicia takich inicjatyw niezbyt wielka.

 Ale można też cytując klasyka "wziąć sprawy we własne ręce". I nie czekając na zmiłowanie ani na to, że ktoś z sąsiadów trafi szóstę w totolotka i sypnie kasą, wybudować oświetlenie własnym sumptem. Tak też zrobili mieszkańy ulicy Biedronkowej w Rąbieniu. Brawo !!

Jaka jest recepta na taki sukces? Mieszkańcy kilka lat temu zawiązali Społeczny Komitet, którego celem jest utrzymywanie ulicy w należytym stanie i przprowadzanie inwestycji w ramach posiadanych środków i możliwości organizacyjnych. Skąd środki? Wyłącznie ze składek, kolektywnie odprowadzanych przez większość mieszkańców, niewielkiej kwoty wpłacanej co miesiąc do skarbnika.

Jak widać trochę zaangażowania i wzajemnego sąsiedzkiego zaufania, a efekty mogą być naprawdę błyskotliwe.

Bartosz Zalega

 

Artykuł

Aktywna rola obywatela nie kończy się na wyborach – czyli krótka historia jawności działań władzy.

 

Jawność życia publicznego staje się jedną z podstawowych zasad demokracji. Mieszkańcy maja prawo wiedzieć, w jaki sposób wydawane są publiczne pieniądze.

Część pieniędzy Aleksandrowa Łódzkiego wydawana jest w  drodze przetargu( np. dotyczących gospodarki odpadami, utrzymania i naprawy dróg gminnych, itp.)

Informacje o wartości inwestycji, wykonawcach i przedmiocie zamówienia niestety w naszej Gminie nie są umieszczane w Biuletynie Informacji Publicznej (BIP).

Przy zakupach na mniejsze kwoty procedura przetargowa nie ma zastosowania, ale informacja o rejestrach zawieranych umów cywilnoprawnych i umieszczanie ich na BIP jest nie tylko dobrą praktyką realizowaną przez wiele samorządów w Polsce, ale wymaganą prawem procedurą (wystarczy spojrzeć na BIP-y takich samorządów jak Warszawa, Poznań, Gdańsk, Lublin, z mniejszych blisko nas Poddębice).

Z całą pewnością jest to jeden z podstawowych czynników decydujących o tzw. „skoku cywilizacyjnym”, rozwoju społeczeństwa obywatelskiego i co za tym idzie prawdziwego, nie fasadowego dialogu społecznego, poprzez wzrost zaufania obywateli wobec instytucji samorządowych.

Jawna procedura wydawania publicznych pieniędzy wpływa również na zmniejszenie  ryzyka nadużyć. Przyczynia się do wyrównania szans osób i firm, organizacji pozarządowych, ubiegających się o realizację zleceń czy usług na rzecz Gminy.

Dodatkową korzyścią z publikacji rejestru jest zwolnienie Urzędu z obowiązku indywidualnego udostępniania takich informacji na wniosek ( też ciężko znaleźć wzór takiego wniosku na stronie informacyjnej urzędu) – zgodnie z art.10 ust.1 o dostępie do informacji publicznej.

Tak reasumując, jak na Gminę o „ perłowej” szacie mało mieszkańcy ważnych informacji macie!

Anetta Jakubowska / mieszkanka Ciężkowa/

Artykuł

Wyniki wyborów z perspektywy gminy Aleksandrów Łódzki

 „Gdy emocje już opadną” warto dokładnie przyjrzeć się wynikom i porównać je z poprzednimi. Przygotowałem podsumowanie z podziałem na wyniki ogólnopolskie, okręgu 11 do którego jesteśmy przypisani, powiatu zgierskiego i gminy Aleksandrów Łódzki.

W naszym okręgu 11 mieszka ~2,6% (786,5tys.) uprawnionych do głosowania z całego kraju i taki sam jest udział 12 parlamentarzystów, których z okręgu wybieramy do Sejmu.

Sam powiat zgierski to natomiast ~16,9% całego okręgu 11, a gm. Aleksandrów Łódzki to 18,1% uprawnionych w powiecie i 3,1% w cały okręgu.

To tytułem statystycznego wstępu, dalej dokładne dane o frekwencji, wyniku PO i PiS, zdobywcach mandatu z okręgu, TOP5 najpopularniejszych kandydatów oraz głosowaniu do Senatu. Na początek przypomnienie frekwencji z ostatnich lat.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

FREKWENCJA

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Frekwencję całych wyborów można uznać za dobrą biorąc pod uwagę wyniki z ostatnich pięciu lat. W porównaniu z wyborami w 2011 roku wynik jest lepszy o 2p.p. natomiast w naszym okręgu, powiecie i gminie frekwencja wzrosła jeszcze bardziej – około 3,5%. W naszej gminie, zarówno teraz jak i w poprzednich wyborach, frekwencja była najwyższa biorąc pod uwagę analizowane przedziały.

 

WYNIK PO

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wynik PO w skali całego kraju spadł o 15p.p. podobnie jak w powiecie i gminie. W okręgu 11 ten wynik zmniejszył się o 10p.p. ale to z uwagi na stosunkowo niski poziomu jaki PO osiągnęła w okręgu w 2011 roku (tylko 31,4%). W naszym powiecie i gminie wyniki PO są odmienne pod tym względem i wyższe niż w całym kraju. W samej gminie PO cieszy się największym poparciem – o 7,4p.p. większym niż PiS. Nie jest to już jednak taka przewaga jak w 2011 roku kiedy ta różnica wynosiła 28,4p.p. a kandydaci Platformy zdobyli ponad połowę głosów.

 

WYNIK PiS

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wynik PiS w skali całego kraju i okręgu wzrósł o 7,7p.p. W powiecie wzrost mniejszy - o 6p.p. do poziomu 34,7%. W gminie PiS notuje najsłabszy wynik, biorąc pod uwagę analizowane przedziały. Zwrócić należy uwagę na prawie dwukrotnie większe poparcie PiS niż platformy w okręgu 11 (39,9% do 21,2%).

 

ZDOBYWCY MANDATÓW Z OKRĘGU 11

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Powyższe tabele to zestawienie kandydatów, którzy zdobyli mandat z okręgu 11 wraz z liczbą głosów oraz różnicą w wyniku z 2011 roku.

Głosy kandydatów z największym poparciem w okręgu 11 to jedynki na listach PiS i PO. Stosunkowo bardzo dobry wynik, biorąc pod uwagę miejsce na liście, Piotra Polaka z PiS (nr. 6), a także istotny wzrost liczby głosów (w stosunku do 2011 roku). Biorąc pod uwagę zmianę liczby głów największy wzrost (+14tys. głosów) osiągnął Cezary Tomczyk (teraz nr.1 na liście PO, poprzednio nr.3), a największy spadek (-4tys. głosów) Agnieszka Hanajczyk (nr.2 na liście PO w obu przypadkach).

Bezwzględnym zwycięzcą wyborów jest PiS, który będzie miał aż 7 przedstawicieli z naszego okręgu. Przegranymi niewątpliwie jest Ruch Palikota i SLD, których sumaryczne poparcie 18,2% z poprzednich wyborów, spadło do 7,55% i jako koalicja nie dostała się do Parlamentu. W tym kontekście ciekawa jest przyszłość Ruchu Kukiza i Nowoczesna.pl (razem 16,4% poparcia) oraz Korwina i Partii Razem (kolejne 8,3%).

 

TOP5 W POWIECIE I GMINIE

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

W gminie niepodzielnie największym poparciem cieszy się Agnieszka Hanajczyk, która zdobyła 31% wszystkich głosów. Chodź jest to tysiąc mniej niż poprzednio to spadek jej poparcia (-13,3p.p.) jest mniejszy niż całego PO w skali całego kraju (-15p.p.). Czterech kolejnych kandydatów nie może w sumie pochwalić się takim wynikiem. Czy to jest ‚żelazny elektorat’ Pani poseł, efekt niezwykle dużej kampanii (pozostałych kandydatów w sumie nie było tak widać), czy ocena działań kandydatki przez mieszkańców naszej gminy, każdy powinien odpowiedzieć sobie sam.

W powiecie na pierwsze miejsce awansował Marek Matuszewski, który zdobył podobną liczbę głosów, co poprzednio. Wyprzedził o 600 głosów dotychczasową liderkę Agnieszkę Hanajczyk, która w skali powiatu zdobyła 2tys. głosów mniej.

 

WYBORY DO SENATU

Wybory do Senatu od 2011 roku odbywają się w jednomandatowych okręgach wyborczych. Do naszego okręgu 26 należą powiaty łaski, pabianicki i zgierski.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Mandat z okręgu w tych wyborach zdobył Maciej Łuczak z PiS, który otrzymał podobne poparcie, co kandydat PO w poprzednich wyborach. Na poziomie powiatu wygrał również przedstawiciel PiS, natomiast w gminie Andrzej Owczarek z PO. Poparcie kandydatów na senatorów z PO i PiS jest w gminie równo 10p.p. większe niż poparcie partii w wyborach do Sejmu.

 

Zachęcam do zapoznania się z wynikami wyborów, które w przestępny sposób udostępnione są na stronach PKW i z których korzystałem przy opracowywaniu tego materiału:

wybory 2011 

wybory 2015 

 

Witold Tosik

artykuł ukazał się pierwotnie na blogu: zatroskani.pl